| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
...
Mój świat
Społeczeństwo
Ulubione dźwięki
Wiara
Zaglądam...
Kategorie: Wszystkie | próby dziennikarskie
RSS
piątek, 20 listopada 2009

Napisalem przed chwila notke, ale sie nie zapisala - i to jest wlasnie jeden z powodow, dla ktorych czasami przestaje miec cierpliwosc do prowadzenia ponizszego bloga;) Dzisiaj mam jednak dobry humor i postanowilem, ze nie bede sie przejmowal takimi drobnostkami i napisze jeszcze raz pare slow;) Kolejna proba reaktywacji wlasnie sie zaczyna;)

Dzisiaj na tapecie kilka spraw, które slusznie bulwersuja opinie publiczna swiecie. Najpierw znana sprawa reki Thierry'ego Henry - coz, pewnie FIFA nie pozwoli na powtorzenie meczu. Wielka szkoda, bo skoro sam winowajca sie przyznal, to byla szansa na pokazanie, ze miedzynarodowa organizacja traktuje serio pewne moralne pryncypia. A tak to poszedl w swiat czytelny sygnal, ze w pewnych przypadkach nieuczciwosc i oszustwo poplaca. Jesli FIFA chcialaby pozostac wierna idei sprawiedliwosci i ducha fair play, to byc zdecydowalaby sie na powtorzenie meczu z Irlandia. Mysle jednak, ze tak sie nie stanie. Szkoda, bo mamy znow dowod na to, ze silniejszy i mozniejszy kraj moze wiecej, a pilkarski kopciuszek musi siedziec cicho. Moze to co napisze jest nieeleganckie, ale zycze trojkolorowym zeby na mundialu... nie wyszli z grupy i najedli sie wstydu. Graja oni teraz po prostu slabo i nie zasluguja na wystep na MS. I nie pisze tak dlatego, ze po cichu kibicowalem Irlandii. Domagam sie jedynie odrobiny sprawiedliwosci.

11:26, kefas84
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 września 2009

Dzisiaj chciałbym skomentować kilka wydarzeń.

Przed południem pojawiła się informacja o zatrzymaniu w Stanach Zjednoczonych Romana Polańskiego. Polski reżyser od 1978 r. nie mógł przebywać na terenie USA, był oskarżany o molestowanie seksulane. Wymiar sprawiedliwości dosięgnął go dzisiaj... Jestem ciekaw, co jutro na ten temat będą pisać polskie gazety. Pewnie "Wybiórcza" będzie bronić dobrego imienia znanego reżysera. Może pojawi się argumentacja, że sprawa miała miejsce 31 lat temu, nie ma po co do niej wracać, a przecież chodzi o Polańskiego, ambasadora kultury polskiej za granicą, itd., itp...
Nie chcę go potępiać, ale moim zdaniem nie można stosować wobec niego taryfy ulgowej. Artyści, ludzie kultury także mają pewne powinności moralne. Szczególnie, że są osobami publicznymi, że znajdują się na świeczniku. Nikt nie kwestionuje osiągnięć artystycznych Polańskiego, ale nie mogą one przecież usprawiedliwiać czynów przez niego popełnionych. Tak, wiem, łatwo oceniać...

Ze świata sportu:) Cała sportowa Polska czekała dzisiaj na dwa wydarzenia, najpierw na wyścig GP Singapuru Formuły 1 z Robercikiem Kubicą (niestety był dopiero 8), a potem na dobry mecz siatkarek w ME. Niestety, "złotka" nie były dzisiaj w stanie nawiązać równorzędnej walki z wymagającymi Holenderkami. Ale ja i tak nadal jestem zdania, że pod względem urody nasze zawodniczki biją inne nacje na głowę;P...  

18:50, kefas84
Link Komentarze (3) »
sobota, 26 września 2009
Jeden dzień, jedna notka - to zasada, którą chyba powinienem się kierować;)!? Czasami jednak nie wychodzi, a doby rozciągnąć czy wydłużyć się nie da... A i natchnienie nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebne!

W ostatnich dniach taką najbardziej bulwersującą mnie sprawą był wyrok w sprawie Alicji Tysiąc. Problem zapewne ogólnie znany, nie ma więc chyba potrzeby przypominania, na czym polegało całe zamieszanie... Ja w tym sporze trzymam całkowicie stronę tych którzy uważają, że wyrok sądu jest niesprawiedliwy i krzywdzący. Katolicy mają prawo do wyrażania i swobodnego głoszenia swoich poglądów, istnieje przecież wolność słowa. Jestem wielkim fanem i wiernym czytelnikiem "Gościa Niedzielnego", artykuł który wywołał burzę też oczywiście czytałem, i naprawdę muszę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że godność czy dobre imię p. Tysiąc nie zostało naruszone! Doprawdy, staram się być obiektywny, na ile to tylko możliwe. Ale nawet osoby obojętne czy to wobec Kościoła, czy wobec środowisk lewicowych mówią dzisiaj o kompletnym braku logiki w wyroku, który zapadł dwa dni temu. Mówi on, że katolicy mają prawo wyrażać swoje poglądy, tj. w tym przypadku nazywać aborcję zabójstwem, ale nie wolno im stosować tego określenia w stosunku do konkretnych osób. Czytałem wypowiedzi wielu prawników i niemal wszyscy mówią wprost o słabości tego wyroku. Według mnie, świadczy on tylko o tym, że sędziowie chcieli być wierni ideologii politycznej poprawności; być może zabrakło im także odwagi. Cóż, musimy się chyba przyzwyczaić, że żyjemy w bardzo dziwnych czasach, w których niekoniecznie można liczyć na spotkanie kompetentnych sędziów czy prawników. Zamiast tego mamy takich osobników, którzy zamiast kierować się logiką, sumieniem czy po prostu zdrowym rozsądkiem, ulegają współczesnemu intelektualnemu mainstreamowi. 
Cała sprawa jest bardzo niepokojąca i wywołuje we mnie sporo obaw co do przyszłości wolnych mediów i wolności słowa w ogóle w naszym kraju.
10:52, kefas84
Link Komentarze (2) »
środa, 09 września 2009
Zadziwiająca historia... Pociąg PKP, mniejsza o to jakiej relacji, kontrola biletów. Kontroler podchodzi do dwójki angielskojęzycznych podróżnych. Okazuje się, że zakupili złe bilety. Co zrobił kontroler? Poprosił jedną z podróżujących osób, by ta po angielsku wyjaśniła turystom, co mają zrobić (czyli - zwrócić bilet na stacji na której wysiądą). Reakcja innych podróżnych? Zaczęli krytykować kontrolera za to bezsensowne ich zdaniem działanie. Dodam, że i ja się wśród nich znalazłem. Według mnie to wstyd, żeby tak traktować zagranicznych turystów. To także skandal, żeby na jednej trasie były dwie spółki obsługujące ruch i obowiązywały dwa bilety! Ci Anglicy nie będą mieli chyba miłych wrażeń z pobytu w Polsce. Kto odpowiada za ten bałagan?

A dzisiaj wracając ze sklepu obserwowałem dzieci idące do podstawówki znajdującej się na moim osiedlu. Kolejny absurd naszej polskiej codzienności - siedmio- czy ośmiolatkom każe się nosić ciężkie plecaki - niektóre tak ciężkie, że noszące je dzieci korzystają ze specjalnych tornistrów na kółkach (patent znany z walizek). Zastanawiam się, gdzie tu sens i gdzie logika? Naprawdę, żal mi tych brzdąców. Coś mi tu śmierdzi. Oczywiście, chodzi o pieniądze, wydawnictwa produkują mnóstwo nowych podręczników, ale czy naprawdę one wszystkie są potrzebne dzieciakom?

Na szczęście i siatkarze, i koszykarze dają czadu (jak na razie) na mistrzostwach Europy. Oby tak dalej, a nasi kopacze niech się uczą, bo to, co
pokazali w sobotę, jest naprawdę godne politowania... A propo - moim zdaniem zwolnienie Beenhakkera po przegranych eliminacjach NIE poprawi kondycji polskiego futbolu. Tutaj może pomóc tylko odwołanie całego PZPN-u, razem z jego terenowymi przedstawicielami!!!
08:32, kefas84
Link Komentarze (5) »
czwartek, 03 września 2009

70 lat temu rozpoczęła się II wojna światowa. W ostatnich dniach myślę o osobach z mojej bliższej i dalszej rodziny, które stały się jej ofiarami. Wielu z nich oczywiście nigdy nie poznałem, o niektórych tylko słyszałem od swoich dziadków i rodziców. Kilku z nich było dane przeżyć koszmar wojny, doczekali naszych czasów.
Myślę zatem przede wszystkim o mojej babci, która jako 11-letnia dziewczynka trafiła na roboty przymusowe do niemieckiego Kassel. Pracowała tam bodajże w fabryce produkującej części do samolotów. Myślę o moim pradziadku, ojcu mojego dziadka, który zginął w czasie powstania warszawskiego w sierpniu 1944 r. Niestety, nie wiadomo aż do dzisiejszego dnia w którym dokładnie miejscu poniósł śmierć. Jest bardzo prawdopodobne, że był jedną z wielu ofiar cywilnych zamordowanych przez Niemców na warszawskiej Woli. Pozostając przy wątku powstania - walczył w nim mój wujek Andrzej, miał pseudonim "Azjata", jego oddział toczył walki głównie na Żoliborzu i w Kampinosie (warto dodać, że wujek ma dziś jednoznacznie negatywny stosunek do wydarzeń z 1944 r).
Pamięć o wojnie to też pamięć o cioci Marysi, siostrze mojego drugiego dziecka. Jej mąż był pracownikiem urzędu pocztowego w Pabianicach - jego również zamordowali Niemcy. To właśnie ciocia opowiadała mi też o bitwie pod Monte Cassino, zdaje się, że jako pierwsza śpiewała mi słynne "Czerwone maki". I to ona kupowała dla mnie "Gazety wojenne", czasopismo historyczne zawierające reprinty gazet codziennych z okresu wojny. Aż wstyd się przyznać, ale dwa lub trzy segregatory z numerami "GW" zalegają u mnie w piwnicy zakurzone niemiłosiernie...
Bodajże w Ostrołęce żyje część mojej dalszej rodziny. Wiem, że do jej członków jeszcze do niedawna zaliczał się pewien wujek, który był więźniem obozu w Auschwitz-Birkenau. Gdy odwiedziliśmy go z rodzicami dobra kilka lat temu, jego żona opowiadała nam, że przeżycia z obozu tak mocno ukształtowały jego psychikę, iż jeszcze długo po zakończeniu wojny nie mógł normalnie funkcjonować. To tragiczne wspomnienia wyniesione z piekła obozu nie pozwoliły mu już nigdy być osobą w pełni zdrową psychicznie.
Nigdy więcej wojny!!!

09:24, kefas84
Link Komentarze (2) »

Czym żyje dziś Łódź? Co jest jej wizytówką?

Warszawa ma swoje Muzeum Powstania Warszawskiego, którego działalność jest bardzo prężna. Jeśli dzisiaj warszawiacy pamiętają o wydarzeniach II wojny światowej, to z pewnością przez pryzmat tego tragicznego, a zarazem symbolicznego wydarzenia, jakim było powstanie w 1944 r. O tym, że miało ono miejsce, mieszkańcy stolicy wiedzą dobrze. Po pierwsze, dlatego, że każda kolejna rocznica jego wybuchu jest z roku na rok jest świętowana z coraz to większym rozmachem. Po wtóre, dlatego, że przemieszczając się po Warszawie dzisiaj nie sposób nie natrafić na powstańcze kotwiczki. Po trzecie, dlatego, że w MPW bardzo mocno stawiają na ciekawą, oryginalną narrację o przeszłości. Jej cechą charakterystyczną jest to, że skierowana jest ona tak naprawdę do wszystkich: od małych dzieci, poprzez młodzież aż po osoby dorosłe i te będące w podeszłym wieku.

Ale przecież powstanie to nie wszystko, co Warszawa chce zaoferować Polsce i Europie. Kto bywa co jakiś czas w stołecznym mieście ten z pewnością dostrzegł kilka budujących się obiektów: Centrum Nauki Kopernik, Stadion Narodowy czy Muzeum Historii Żydów Polskich.

Gdańsk potrafi wykorzystać mit „Solidarności” i tego wszystkiego, co się z nią wiąże. Stworzono genialne Europejskie Centrum Solidarności (dobrze, że jego szefem jest o. Maciej Zięba – trudno o lepszą kandydaturę na to stanowisko!), które w swoich działaniach bardzo przypomina to, co robią ludzie z MPW w Warszawie. O ile początek sierpnia każdego roku kieruje wzrok i uwagę Polaków na stolicę, to jego koniec zarezerwowany jest dla Gdańska i obchodów podpisania porozumień sierpniowych. To właśnie wtedy ludzie z ECS przypominają Polsce i światu o tym, że obalanie komunizmu zaczęło się właśnie od „Solidarności”, w Gdańsku. A przecież w tym roku obchodzona jest 70 rocznica wybuchu II wojny światowej. Hasło „Zaczęło się w Gdańsku” już zaczyna być bardzo popularne. Gdańsk (i całe Trójmiasto) z pewnością wykorzysta swoją szansę. No i nie wolno też zapominać o przeszłości tego miasta – ona sama w sobie jest już atrakcją turystyczną.

 

Kraków to przecież miasto papieskie, miasto Jana Pawła II. Nie ukrywajmy, że to potężny magnes przyciągający turystów, inwestorów, ale oczywiście przede wszystkim – pielgrzymów. To właśnie w stolicy Małopolski coraz większą popularnością cieszy się tzw. sakroturystyka. Pielgrzymi z całego świata odwiedzają miejsca związane z polskim papieżem, począwszy od Wawelu, poprzez okno kurii krakowskiej przy Franciszkańskiej 3, seminarium duchowne, aż do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Pielgrzym oprócz tego trafi z pewnością do Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej, może do Ludźmierza czy Tyńca. Kraków ma też Uniwersytet Jagielloński, ma Uniwersytet im. Jana Pawła II (dawniej PAT), ma wreszcie prężnie działające środowiska intelektualne, artystyczne, kulturalne. Zatem można zaryzykować stwierdzenie, że Kraków jest duchową i kulturalną stolicą Polski. Pod tym stwierdzeniem na pewno podpisze się wiele osób. Dodać należy, że to właśnie w Krakowie istnieje Kazimierz – zrewitalizowana dzielnica żydowska. Czego chcieć więcej?

 

Jak na tym tle prezentuje się Łódź? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nasza oferta w porównaniu z innymi polskimi miastami jest uboga. W tym kontekście należy przywołać to, co dzieje się wokół pamięci o łódzkim getcie. Już przed 5 laty, w czasie 60 rocznicy jego likwidacji, udało nam się chyba zadziwić Polskę, a może i świat pewnym rozmachem i starannością, z jaką przygotowano obchody. W tych dniach Łódź żyje kolejną, 65 rocznicą likwidacji Litzmannstadt Ghetto. Byłem wczoraj w Parku Ocalałych, byłem na stacji-pomniku Radegast. W parku od wczoraj można podziwiać pomnik poświęcony Polakom ratującym Żydów w czasie II wojny światowej. W tym samym miejscu znajduje się też Kopiec Pamięci, a na jego szczycie – ławeczka im. Jana Karskiego. W całym parku zasadzono też drzewka – ich ilość odpowiada liczbie osób ocalałych z łódzkiego getta. Myślę, że zarówno stworzenie parku, jak i przygotowanie z tak wielkim rozmachem obchodów 65 rocznicy likwidacji getta było dobrym pomysłem. Tak się tylko zastanawiam, czy łodzianie chcą i potrzebują takich uroczystości, miejsc, wydarzeń? Czy potrafią je docenić? W tej kwestii jestem raczej umiarkowanym optymistą. Jadąc wczoraj rowerem po parku czy na stacji Radegast próbowałem wychwycić, o czym rozmawiają mijający mnie ludzie. Wydaje mi się, że wielu z nich przeżywa prawdziwą fascynację tym wszystkim, co dzieje się obecnie w Łodzi – tym powrotem do przeszłości, poszukiwaniem tożsamości miasta, jego mieszkańców. Wielu też zapewne jest wdzięcznych czy to władzom, czy lokalnym mediom, że tak bardzo nagłaśniają wszystkie wydarzenia i nadają im tak wielką rangę.

Jednak czy Łódź ze swoją wielokulturową przeszłością może równać się z Warszawą, Gdańskiem czy Krakowem? Czy nie mamy za mało do pokazania? Wreszcie – czy są w Łodzi ludzie, którzy z takim zapałem potrafią odkrywać swoje miasto jak mieszkańcy innych miast?

09:06, kefas84
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 lipca 2009
Jest już nowa encyklika Benedykta XVI, "Caritas in veritate". To pierwsza od prawie 20 lat encyklika papieska dotycząca kwestii społecznych. Moim zdaniem - bardzo potrzebna, wyczekiwana, stanie się teraz (oby tak było!) ważnym głosem w debacie na temat wyzwań współczesności. To nie jest z pewnością tekst tylko i wyłącznie przynoszący papieską odpowiedź na pytania o przyczyny kryzysu ekonomicznego, ale zawiera o wiele więcej ciekawych spostrzeżeń, które powinny stać się punktem wyjścia do wielu dyskusji. Ja czekam aż "CIV" pojawi się w księgarniach, choć mam już tekst w formacie PDF (można sciągnąć z portalu wiara.pl).
Chciałoby się tylko, aby możni tego świata zechcieli do niej sięgnąć. Jestem ciekawy reakcji mediów. Na razie jest ona chyba mizerna, ale może wkrótce się to zmieni? Idę o zakład, że medialna debata na pewno wyniknie na łamach "Rzeczpospolitej", może "Dziennika".
18:04, kefas84
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 czerwca 2009

Jakiś nieprawdopodobny szum powstał wokół książki "Beskidzkie rekolekcje" autorstwa Wandy Półtawskiej. "Gazeta Wyborcza" postanowiła zaprezentować w minionym tygodniu czytelnikom specjalny serial reporterski w pięciu odcinkach, poświęcony tej sprawie. Tomasz Terlikowski w swoim blogu stwierdził niedawno, że teksty w "GW" to nic innego jak "obrabianie Wojtyły". Zabieg ten ma na celu podkreślenie, że tak naprawdę poglądy Jana Pawła II na takie dziedziny życia jak aborcja, eutanazja, czystość przedmałżeńska nie były konserwatywne - papież, a wcześniej biskup i kardynał Wojtyła znalazł się pod zgubnym wpływem takich osób jak właśnie pani doktor Wanda Półtawska.
Ciekawa historia z tą książką. Żeby było jasne - moim zdaniem opublikowanie jej nie powinno być krytykowane przez hierarchię. Dlatego nie zgadzam się z kard. Dziwiszem, abp. Życińskim czy ks. Adamem Bonieckim, którzy zarzucają krakowskiej lekarce narcyzm, chęć zdobycia popularności czy uzurpowanie sobie prawa do szczególnej więzi z ks. Wojtyłą. Książkę mam, czytałem dopiero kilka jej pierwszych stron, ale zamierzam przeczytać całą, może tego lata. O tym, że się ukazała, dowiedziałem się w lutym tego roku.
Naprawdę, nie widzę nic złego w tym, że pani Wanda "Dusia" zdecydowała się opublikować posiadane przez siebie świadectwa świętości Wojtyły. Ma do tego święte prawo, a nawet obowiązek. Przecież to sam papież powiedział "Dusi", na jej pytanie czy powinna spalić listy i pamiętniki, "szkoda". Zdaje się, że także spowiednik pani doktor nalegał na ich publikację w formie książkowej. W czym zatem tkwi problem? Przecież to piękna sprawa, taka książka! Ile osób wybierze się teraz na beskidzkie szlaki, by podziwiać przyrodę tego zakątka?
A może komuś zależy na dyskredytacji poglądów "Dusi", skrajnie przecież konserwatywnych i bardzo dzisiaj niepopularnych? I stąd ta cała "afera", która, podkreślmy to jeszcze raz, wydaje mi się być przysłowiową burzą w szklance wody?

10:29, kefas84
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 czerwca 2009

O śmierci Michaela Jacksona dowiedziałem się dzisiaj rano. Zaraz po przebudzeniu dostałem od Asi SMS-a w tej sprawie. Niespodziewana to wiadomość. Co czułem gdy do mnie dotarła? Na pewno zaskoczenie, niedowierzanie, lekki szok.
Ludzie z mojego pokolenia, urodzeni w połowie lat 80-tych, a chodzący do szkoły w latach 90-tych, znają go dobrze. To był (jest?) symbol muzyki pop. Ja też go słuchałem - pamiętam, że miałem kiedyś jego kasety, nie pamiętam już teraz, czy należały one do mojej starszej siostry czy też do mnie... Grunt, że Jackson był częstym gościem w naszym mieszkaniu. Puszczało się jego piosenki na dyskotekach klasowych, na imprezach sylwestrowych... Pamiętam też szczególnie jedno lato, bodajże w roku 1993 albo 1994. Jechaliśmy wtedy z rodzicami na wakacje nad morze (w Polsce? za granicą? nie pamiętam!), a radioodtwarzaczu królował on, Michael... Moja siostra go uwielbiała. Za to mój ojciec świetnie go pariodował, szczególnie ten jego gest zginania kolan i zakrywania przyrodzenia, kojarzący się z wstrzymywaniem czynności fizjologicznej. Pamiętam to do dziś. Śmialiśmy się wtedy z tego z siostrą do łez i ciągle prosiliśmy tatę, żeby pariodował Jacksona raz po raz...
Szkoda, że jego życie zgasło tak szybko i tak nagle. To prawda, że wszyscy wychowaliśmy się na jego piosenkach, że ukształował gusta muzyczne wielu osób. To prawda, że wraz z jego odejściem kończy się w muzyce pewna epoka. Ja bym powiedział, że nie tylko w muzyce, ale w ogóle - w kulturze masowej. Epoka ta upłynęła pod znakiem MTV, Vivy, Madonny, U2, Nirvany i właśnie Michaela Jacksona.

23:20, kefas84
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 czerwca 2009

Natrafiłem ostatnio w brewiarzu na piękny fragment, postanowiłem podzielić się nim. Autorem jest św. Efrem:

          Rozjaśnij, Panie, nocne ciemności naszego umysłu dziennym światłem poznania Ciebie, aby oświecony mógł Ci służyć w odnowionej czystości.

Początek biegu słońca wyznacza początek prac człowieka. Przygotuj, Panie, w naszych sercach mieszkanie owemu dniowi, który nie zna kresu. Daj nam w nas samych zobaczyć życie zmartwychwstania i spraw, aby nic nie odwiodło naszych serc od Twoich radości. Wyciśnij w nas, o Panie, poprzez gorliwe szukanie Ciebie, znamię owego dnia, którego nie określa pojawienie się ani bieg słońca.

Każdego dnia przyjmujemy Cię w sakramentach i gościmy w ciele naszym. Dozwól nam doznać w sobie samych zmartwychwstania, którego oczekujemy. Przechowujemy ten skarb w sobie na mocy łaski chrztu. Niechaj powiększa się ustawicznie u stołu Twych sakramentów. Daj nam radować się Twoją łaską. Na uczcie duchowej otrzymujemy Pamiątkę Twoją, obyśmy mogli w przyszłym odrodzeniu otrzymać jej rzeczywistość.

Obyśmy poprzez duchowe piękno, które nawet w naszej śmiertelnej naturze zaszczepia Twa nieśmiertelni wola, pojąć mogli, do jak wielkiego zostaliśmy powołani piękna.

Twoje ukrzyżowanie, nasz Zbawicielu, położyło kres życiu ciała. Daj nam krzyżować w nas ducha świata, aby rozpocząć życie Ducha. Zmartwychwstanie Twe, Jezu, niechaj umocni w nas człowieka duchowego. Rozważanie Twoich sakramentów niech stanie się zwierciadłem, w którym możemy go zobaczyć.

Twój Boży plan, Zbawicielu nasz, jest zapowiedzią świata duchowego. Dozwól nam dążyć doń, jak przystoi ludziom ducha. Nie pozbawiaj nas, Panie, duchowej Twej obecności, i nie odbieraj nam żaru Twojej miłości. Śmiertelność, która w nas tkwi, szerzy swoje zniszczenie; niechaj pokropienie Twoją duchową miłością usunie skutki śmiertelności z naszego ciała. Daj nam, Panie, wytrwale podążać do naszej ojczyzny i osiągnąć ją, jak Mojżesz na górze, przez Twe objawienie.

11:39, kefas84
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28